Dlaczego musimy przekraczać własne granice? Prof. Patočka odkrywa głębszy sens sportu
Uprawiasz sport niemal od zawsze. Masz za sobą setki treningów, dziesiątki zawodów, zwycięstwa i porażki. Nauczyłeś się pokonywać ból, zmęczenie i własne wątpliwości. Wiesz, co oznacza dyscyplina, wyrzeczenia i ciężka praca. Jednak pewnego dnia nasuwa ci się pytanie, na które żaden trener cię nie przygotował.
Kim właściwie jestem, jeśli przestanę uprawiać sport?
Być może odkryjesz, że znaczna część twojej tożsamości opiera się właśnie na tym, co potrafisz osiągnąć. Na osiągnięciach, wynikach, uznaniu innych lub wyobrażeniu o tym, jaką osobą powinieneś być. Być może po raz pierwszy przyznasz przed sobą, że choć przez całe życie przekraczasz swoje granice, nigdy tak naprawdę nie zastanawiałeś się, dlaczego to wszystko robisz. Właśnie w takiej chwili może zacząć się coś znacznie ważniejszego niż kolejny sukces sportowy.
To pytanie prowadzi nas bowiem do myśli jednego z najwybitniejszych czeskich filozofów XX wieku, prof. Jana Patočky (1907–1977), który stał między innymi na czele Karty 77.
Spis treści artykułu:
- Jan Patočka: Dlaczego nie wystarczy po prostu żyć, pracować i wygrywać?
- Pierwszy ruch: Zakotwiczenie – Wszystko zaczyna się od tego, że gdzieś należymy
- Część druga: Samopotwierdzenie – Kiedy całe życie zamienia się w wyczyn
- Trzeci etap: Przełom – Odwaga bycia prawdziwym i autentycznym
- Droga pokojowego wojownika: Kiedy zwycięstwo przestaje być najważniejsze
- Czego więc Patočka może nas nauczyć o sporcie?
Jan Patočka: Dlaczego nie wystarczy tylko żyć, pracować i wygrywać?
Jedną z najciekawszych idei Patočky jest koncepcja trzech ruchów ludzkiego życia. Patočka rozróżnia w niej trzy podstawowe sposoby, w jakie człowiek żyje w świecie, odnosi się do innych ludzi i rozumie własną egzystencję. Pierwszy ruch nazywa ruchem zakotwiczenia lub akceptacji. Drugi to ruch obrony lub samopotwierdzenia. Trzeci to ruch prawdy lub przełomu.
Nie chodzi tu jednak o trzy proste etapy życia, które człowiek stopniowo przechodzi. Ruchy te przeplatają się w naszym życiu i przedstawiają różne możliwości ludzkiego życia. Chociaż Patočka nie stworzył swojej koncepcji jako teorii osiągnięć sportowych, możemy dzięki niej odkryć interesujące powiązania między sportem, naszą tożsamością i poszukiwaniem prawdziwego sensu życia.

Pierwszy ruch: Zakotwiczenie – Wszystko zaczyna się od tego, że gdzieś należymy
Pierwszy ruch Patočka określa jako ruch zakotwiczenia. Człowiek nie przychodzi bowiem na świat jako osoba samowystarczalna, ponieważ nie jest w stanie samodzielnie zapewnić sobie wszystkiego. Od samego początku jest uzależniony od innych ludzi, ich akceptacji, opieki oraz środowiska, w którym stopniowo odnajduje swoje miejsce. Właśnie dzięki tym relacjom zyskuje poczucie bezpieczeństwa, przynależności i podstawowego zaufania do świata.
Podobne doświadczenie możemy odnaleźć również w sporcie. Przypomnijmy sobie moment, kiedy po raz pierwszy wkroczyliśmy na salę gimnastyczną, stadion lekkoatletyczny lub do siłowni. Być może zaprowadzili nas tam rodzice, przyjaciele lub trener. Na początku nie było najważniejsze, ile kilogramów podniesiemy, jak szybko potrafimy biegać czy ile meczów wygramy. Ważniejsze było to, że staliśmy się częścią czegoś większego. Mieliśmy swoją drużynę, trenera, przyjaciół i miejsce, do którego regularnie wracaliśmy.
Sport mógł stać się dla nas środowiskiem, w którym zdobywaliśmy pierwsze doświadczenia związane z zaufaniem, współpracą i wzajemną akceptacją. Właśnie w ten sposób możemy przybliżyć pierwszy ruch Patočka poprzez doświadczenie sportowe. Najpierw musimy znaleźć swoje miejsce w świecie. Dopiero potem możemy zacząć rozwijać własne umiejętności i możliwości.
Najpierw musimy gdzieś należeć. Dopiero potem możemy zacząć zadawać sobie pytanie, kim chcemy się stać.

Drugi ruch: Samopotwierdzenie – Kiedy całe życie zamienia się w działanie
Drugi ruch Patočka wiąże z pracą, zdobywaniem środków do życia, obroną życia i zapewnianiem jego kontynuacji. Człowiek nie tylko przyjmuje świat, w którym się urodził. Zaczyna w nim aktywnie działać, pracować, dostosowywać warunki i zabezpieczać własną egzystencję. Właśnie tutaj możemy dostrzec interesującą paralelę ze sportem. Trenujemy, aby stać się silniejszymi. Przestrzegamy reżimu, aby osiągać lepsze wyniki. Uczymy się dyscypliny, pokonujemy przeszkody, a czasem podporządkowujemy znaczną część naszego życia jednemu celowi. Nie ma w tym oczywiście nic złego.
Osiągi sportowe wymagają determinacji, pracowitości i umiejętności niepoddawania się przy pierwszej porażce. Dla wielu ludzi właśnie te cechy stają się ważną częścią ich osobowości. Ale co się stanie, gdy wyniki stopniowo staną się jedyną miarą naszej własnej wartości? Podnosimy sto kilogramów, ale już myślimy o stu dziesięciu. Ukończymy maraton, ale zamiast cieszyć się z ukończonego biegu, zastanawiamy się, dlaczego nie byliśmy o kilka minut szybsi.
Osiągniemy wymarzoną sylwetkę, ale zaraz potem odkryjemy kolejną niedoskonałość, którą musimy wyeliminować. Każdy osiągnięty cel staje się jedynie początkiem kolejnego wysiłku. A osoba, która początkowo uprawiała sport, ponieważ ruch ją spełniał, może stopniowo odkryć, że nie trenuje już z radości, ale ze strachu, że przestanie być wystarczająco dobra.
Drugiego ruchu Patočka nie można oczywiście utożsamiać wyłącznie ze sportową rywalizacją. W jego filozofii chodzi przede wszystkim o sposób istnienia, w którym człowiek skupia się na zaspokajaniu potrzeb i funkcjonowaniu w świecie. Jednak właśnie ten sposób życia niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo. Możemy być tak bardzo zajęci tym, co musimy zrobić, zdobyć lub osiągnąć, że stopniowo tracimy zdolność do myślenia o własnym życiu jako o całości. Ciągle coś robimy, ale przestajemy pytać „dlaczego”.
I być może właśnie w tym tkwi jeden z największych paradoksów współczesnego sportu. Nieustannie uczymy się pokonywać samych siebie, ale rzadko kiedy zatrzymujemy się, aby zrozumieć, kogo właściwie pokonujemy.

Trzeci ruch: Przełom – Odwaga bycia prawdziwym i autentycznym
Trzeci ruch, który Patočka określa jako ruch prawdy lub przełomu, stanowi zasadniczą przemianę ludzkiej egzystencji. Człowiek zaczyna w nim wykraczać poza oczywistości codziennego życia. Przestaje skupiać się wyłącznie na własnym zabezpieczeniu, sukcesie i uznaniu innych, a swoją uwagę kieruje ku głębszym pytaniom. Kim właściwie jestem? Czy żyję zgodnie z tym, co naprawdę uważam za słuszne? A może jedynie spełniam oczekiwania społeczeństwa, rodziny, przyjaciół i ludzi, których uznania potrzebuję?
Właśnie w tym miejscu dochodzimy do autentyczności, prawdy i odwagi, by żyć własnym życiem w sposób prawdziwie autentyczny.
Podczas gdy w drugim etapie człowiek stara się odnaleźć swoje miejsce w świecie, zapewnić sobie pozycję i coś osiągnąć, w trzecim zaczyna kwestionować sam sposób swojego życia. A to może wymagać niezwykłej odwagi. O wiele łatwiej jest bowiem kontynuować życie, którego zasady już znamy, niż przyznać, że być może nie żyjemy tak, jak naprawdę byśmy chcieli.
Spróbujmy ponownie wyobrazić sobie np. trzydziestoletniego sportowca.
Przez całe życie brał udział w zawodach, trenował i dążył do osiągnięcia wyników. Otoczenie postrzega go jako osobę, która nigdy się nie poddaje. Właśnie na tym wyobrażeniu stopniowo zbudował swoją tożsamość. Co się jednak stanie, gdy pewnego dnia przyzna przed samym sobą, że nie chce już tego kontynuować? Że być może o wiele bardziej niż sam sport utrzymuje go przy życiu wyobrażenie, jakie mają o nim inni?
I że jego prawdziwe wartości, pragnienia i wyobrażenia o sensie życia mogą leżeć zupełnie gdzie indziej? Takie uświadomienie sobie może być znacznie trudniejsze niż kolejny ciężki trening czy ważny wyścig. Oznacza bowiem ryzyko utraty dotychczasowej tożsamości, uznania otoczenia oraz pewników, na których przez długie lata budował swoje życie.
Niewielu odważy się dokonać takiego przełomu. Nie dlatego, że człowiek nie byłby w stanie zadawać sobie pytań o prawdę, ale dlatego, że przyjęcie odpowiedzi może wymagać zmiany wszystkiego, do czego był dotychczas przyzwyczajony.

Właśnie w tym miejscu doświadczenie sportowe może stać się odzwierciedleniem głębszej przemiany egzystencjalnej. Jednak w filozofii Patočky trzeci ruch nie oznacza jedynie odkrycia swojego prawdziwego „ja” i pokazania go światu.
Idzie jeszcze dalej.
Człowiek zaczyna rozumieć, że jego życie nie ogranicza się wyłącznie do własnych potrzeb, osiągnięć i zainteresowań. Otwiera się na prawdę, która wykracza poza jego osobistą korzyść, i przyjmuje odpowiedzialność również za innych ludzi. Autentyczność w tym sensie nie jest jedynie wyrazem indywidualności. Nie jest to decyzja, by robić wszystko po swojemu, bez względu na innych. Jest to gotowość, by przestać ukrywać przed sobą prawdę o własnym istnieniu i postępować zgodnie z tą świadomością. Nawet jeśli może nas to kosztować wygodę, uznanie społeczne lub dotychczasowe pewniki. Trzy etapy Patočka nie są przy tym drabiną, po której raz na zawsze wspięlibyśmy się na najwyższy stopień. Zakorzenienie, praca i odpowiedzialność pozostają częścią naszego życia. Trzeci etap otwiera jednak możliwość wyjścia poza zwykłe zapewnianie sobie egzystencji i rozpoczęcia poszukiwania jej prawdziwego sensu.
Być może więc największa odwaga nie polega na zmierzeniu się z przeciwnikiem, pobiciu własnego rekordu czy zwycięstwie przed tysiącami widzów. Być może polega na czymś znacznie trudniejszym: na odważeniu się żyć zgodnie z prawdą, nawet jeśli przez to możemy stracić wszystko, co dotychczas zbudowaliśmy.
.jpg)
Droga spokojnego wojownika: Kiedy zwycięstwo przestaje być najważniejsze
Podobne pytanie możemy znaleźć również w bestsellerowej książce „Droga pokojowego wojownika” autorstwa amerykańskiego pisarza i byłego mistrza świata w gimnastyce, Dana Millmana. Historia, w której autor łączy doświadczenia autobiograficzne, opowiada o utalentowanym sporcie, który na pierwszy rzut oka ma wszystko, czego mógłby pragnąć. Sportowy talent, ambicję, dyscyplinę, a także predyspozycje do osiągania niezwykłych wyników.
Mimo to czegoś mu brakuje.
Chociaż potrafi pokonywać innych, stopniowo odkrywa, że o wiele trudniej jest zrozumieć własne życie. Spotkanie z tajemniczym nauczycielem prowadzi go do pytań, które wykraczają poza samą sportową rywalizację. Dlaczego tak bardzo skupiamy się na przyszłych sukcesach? Dlaczego oczekujemy, że to właśnie kolejne zwycięstwo w końcu przyniesie nam zadowolenie? I czy potrafimy docenić własne życie również w chwili, gdy nie uda nam się osiągnąć wymarzonego celu?
Historię Millmana można postrzegać jako literacką paralelę do niektórych zagadnień poruszonych w trzeciej części dzieła Patočka. Podczas gdy początkowo główny bohater skupia się przede wszystkim na wynikach i uznaniu, stopniowo odkrywa wartość samopoznania, chwili obecnej i wewnętrznej przemiany. Nie chodzi tu jednak o bezpośrednie nawiązanie do filozofii Patočka. Oba podejścia otwierają jednak interesujące pytanie.
A co, jeśli prawdziwym sensem sportu jest nie tylko zwycięstwo, ale także przemiana człowieka, który do niego dąży?
Czego zatem Patočka może nas nauczyć o sporcie?
Sport uczy nas dyscypliny, wytrwałości i umiejętności pokonywania trudnych sytuacji. Uczy nas akceptować porażki, współpracować z innymi i poszukiwać granic własnych możliwości. To wszystko są doświadczenia, które mogą mieć niezwykłą wartość.
Myśli Patočky przypominają nam jednak, że samo pokonywanie przeszkód niekoniecznie oznacza głębsze zrozumienie własnego życia. Możemy być silni fizycznie, a mimo to bać się przyznać do własnej niepewności. Możemy osiągać niezwykłe wyniki, ale jednocześnie tracić radość z czynności, która kiedyś nas spełniała.
Możemy też przez całe życie dążyć do kolejnych zwycięstw, nie zadając sobie pytania, czy naprawdę rywalizujemy dla siebie, czy tylko dla uznania innych. Właśnie umiejętność zadawania takich pytań może nadać sportowi nowy wymiar. Nie oznacza to rezygnacji z ambicji, zaprzestania treningów ani odrzucenia pragnienia sukcesu. Oznacza to jedynie zrozumienie, że wynik sportowy nie musi być ostateczną miarą naszej własnej wartości. Być może nie chodzi bowiem wyłącznie o to, ile kilogramów potrafimy podnieść, jak szybko przebiegniemy wyścig lub ilu przeciwników pokonamy.
Być może ostatecznie znacznie ważniejsze jest to, jakimi ludźmi stajemy się na tej drodze.
Zalecane
New 100% Whey Protein 800g 1+1
XGen 90cps + Omega 3 90cps
Nie opublikowano jeszcze żadnych postów.
Autor: