Zdecydowanie tak! Chociaż orzechy zawierają więcej kalorii, są to bardzo zdrowe tłuszcze (kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6), których organizm absolutnie potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania metabolizmu. Doskonale Cię nasycą, wesprą równowagę hormonalną i skutecznie zapobiegną wieczornym zachciankom na słodycze. Kluczem jest jedynie kontrolowanie spożywanej ilości.
Dla Twojego zdrowia i celów fitness zawsze absolutnie najlepsze są nieprażone i niesolone (naturalne) orzechy. Podczas przemysłowego prażenia często używa się niskiej jakości olejów, a orzechy tracą cenne składniki odżywcze pod wpływem wysokich temperatur. Warianty solone dodatkowo niepotrzebnie zatrzymują wodę w organizmie i zmuszają do zjedzenia ich znacznie więcej, niż faktycznie potrzebujesz.
Moczenie (tzw. aktywacja) pomaga zneutralizować kwas fitynowy, który naturalnie występuje w skórce i może blokować wchłanianie niektórych ważnych minerałów w przewodzie pokarmowym. Po namoczeniu orzechy są znacznie łatwiej strawne, pięknie chrupiące, a Twój organizm może z nich wydobyć absolutne maksimum składników odżywczych.
Każdy rodzaj ma swoje zalety, a najlepsza jest ich mieszanka. Migdały i orzeszki ziemne są doskonałe do uzupełnienia białka roślinnego, orzechy włoskie to dosłownie bomba dla Twojego mózgu dzięki zawartości omega-3, a orzechy brazylijskie to absolutnie bezkonkurencyjne źródło selenu dla silnej odporności (wystarczą 2 do 3 sztuk dziennie).
Złotą zasadą w diecie redukcyjnej jest spożywanie około jednej małej garści dziennie (ok. 30 gramów). Taka ilość dostarczy Ci wszystkich niezbędnych witamin, minerałów i długotrwałej energii, a jednocześnie bez problemu zmieści się w ustalonym deficycie kalorycznym.