Zdecydowanie tak! Są fantastycznym źródłem białka roślinnego, węglowodanów złożonych i błonnika. Doskonale sycą, stabilizują poziom cukru we krwi i nadają się zarówno do fazy budowania masy, jak i rygorystycznej diety redukcyjnej, ponieważ pomagają zwalczać uczucie głodu.
Większość roślin strączkowych (takich jak soczewica, fasola czy ciecierzyca) nie zawiera pełnego spektrum niezbędnych aminokwasów. Wystarczy jednak w ciągu dnia połączyć je ze zbożami (na przykład z ryżem lub pełnoziarnistym pieczywem), aby uzyskać 100% pełnowartościowe białko do wzrostu mięśni. Wyjątkiem jest soja, która sama w sobie ma kompletny profil aminokwasowy.
Kluczem jest odpowiednie przygotowanie. Przed gotowaniem zawsze namaczaj strączki w wodzie przez kilka godzin (najlepiej na noc), a przed samym gotowaniem koniecznie odlej tę wodę. Pomaga również gotowanie z ziołami, takimi jak cząber, kminek czy majeranek. Jeśli masz bardzo wrażliwy układ trawienny, sięgnij po czerwoną soczewicę, której nie trzeba namaczać i która nie powoduje wzdęć.
Raczej nie. Choć są niezwykle zdrowe, zawierają stosunkowo dużo węglowodanów. Idealnie wpasują się w regularną i zbilansowaną dietę, ale na rygorystycznej diecie keto (gdzie liczy się każdy gram cukru) szybko wyrzuciłyby Cię z ketozy.
Ze względu na wysoką zawartość błonnika trawią się one bardzo powoli, dlatego idealnie jest jeść je kilka godzin przed treningiem lub odwrotnie – w dni nietreningowe. Zjedzone tuż przed lub bezpośrednio po ćwiczeniach mogą powodować uczucie nieprzyjemnej ciężkości i niepotrzebnie spowolnić wchłanianie szybkich składników odżywczych po treningu.